Różne są kryteria, którymi kieruje się każdy z nas, podczas dokonywania zakupów w sklepie, szczególnie, gdy mówimy o piciu i jedzeniu. Zwracamy uwagę na cenę – nasz portfel ma ograniczone zasoby i nikt nie chce przesadzić z wydawaniem zbyt dużej ilości pieniędzy, patrzymy też na datę – w końcu „mówi” nam ona, do kiedy mamy czas by dany produkt spożyć i mieć w miarę pewność, że nam nie zaszkodzi. Ostatnio bardzo modny staje się zdrowy tryb życia, a co za tym idzie, zdrowa żywność, dlatego coraz częściej patrzymy też na skład kupowanych produktów. Co prawda, nie wszystkie składniki oznaczone symbolem „E” na etykiecie, są dla nas szkodliwe, jednak przyjęło się, że im mniej „E”, tym produkt zdrowszy i chętniej kupowany. Producenci doskonale zdają sobie z tego sprawę, jednak wiedząc, że wiedza przeciętnego człowiek w tym temacie jest mocno ograniczona, to zamiast „E” i odpowiedniego numerku, podają pełne nazwy składników, które w sumie nic nam prawie nie mówią. Proszę tylko spojrzeć ile chemii jest ukrywane w przeciętnym produkcie. (zaleca się oglądanie w formacie HD)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą produkty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą produkty. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 14 grudnia 2010
czwartek, 25 listopada 2010
Unia Europejska – bo dbanie o konsumenta jest najważniejsze
W każdym kraju trafią się jakieś absurdalne przepisy, niektóre bardzo śmieszne, a niektóre aż rażą głupotą czy też ignorancją urzędników je ustanawiających. Człowiek pragnąłby żeby chociaż Unia Europejska, która powinna świecić przykładem, być esencją tego co najlepsze w każdym z poszczególnych jej członkowskich państw, była wolna od tego typu zawiłości. Niestety, tutaj sprawdza się powiedzenie „nadzieja matką głupich”. Zobaczcie tylko ile trzeba się namęczyć żeby takie owoce, wędliny czy też mleko mogło być spożywane codziennie rano. Chociaż… może niepotrzebnie się czepiam, przecież to wszystko jest dla naszego dobra.
Subskrybuj:
Posty (Atom)